W zeszły piątek polski Sejm zakończył prace nad ustawą nowelizującą Ustawę o Prawach Pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Sejm druk 2598; weszła w życie 31 lipca 2026 r.). Ustawa trafiła na biurko Prezydenta Karola Nawrockiego — ma 21 dni na podjęcie decyzji.
Jako akupunkturzystka i specjalistka medycyny chińskiej z ponad 20-letnim doświadczeniem, chciałam wyjaśnić, co ta ustawa faktycznie zmienia — i dlaczego branża medycyny tradycyjnej i naturoterapii postrzega ją jako zagrożenie dla legalnie pracujących profesjonalistów.
Co dokładnie ustawa wprowadza?
Nowe przepisy definiują dwie kategorie naruszeń:
- Pseudomedycyna — oferowanie lub stosowanie metody diagnostycznej lub terapeutycznej niebędącej usługą zdrowotną, przy jednoczesnym wprowadzeniu pacjenta w błąd, że posiada właściwości usługi zdrowotnej.
- Dezinformacja medyczna — publiczne rozpowszechnianie informacji o metodzie przedstawianej jako usługa zdrowotna, określanej jako niezgodna z „aktualną wiedzą medyczną” lub falszywe przedstawianie naukowo uzasadnionej metody jako szkodliwej.
Kluczowy problem: brak precyzji definicji
Termin „aktualna wiedza medyczna” nie jest w ustawie zdefiniowany. Nie ma listy, która metoda jest „uznawana”, a która nie. To oznacza, że każdy organ (Rzecznik Praw Pacjenta) może interpretować go dowolnie — w zależności od własnego stanowiska wobec medycyny tradycyjnej.
Podobnie, pojęcie „wprowadzenia pacjenta w błąd” (dezinformacji) jest subiektywne. Czy napisanie „akupunktura wspomaga płodność” to „wprowadzenie w błąd” czy „edukacja o możliwościach”? Ustawa tego nie mówi.
Mechanizm egzekwowania — gdzie tkwi rzeczywiste zagrożenie dla branży:
Zgodnie z art. 64a i 68-69b ustawy:
- Rzecznik Praw Pacjenta wydaje decyzje administracyjne, które są natychmiast wykonalne (rygor natychmiastowej wykonalności) — bez wyroku sądu, bez procesu.
- Grzywny do 1 mln PLN za niezastosowanie się do zakazu (decyzja może być powtariana co 6 miesięcy).
- Blokowanie stron internetowych — operatorzy telekomunikacyjni mają 7 dni na przekierowanie ruchu do ostrzeżenia RPP.
- Publiczna rejestracja w „Rejestrze podmiotów rozpowszechniających dezinformację medyczną” — co funkcjonuje jako zawłaszczenie profesjonalnej reputacji.
- Apelacja do sądu administracyjnego nie wstrzymuje wykonania decyzji.
Innymi słowy: kara nastąpi przed rozprawą sądową.
Przykład: Jak to działa w praktyce dla chińskiej medycyny.
Specjalista medycyny chińskiej pisze na blogu swojej praktyki:
„Badania wskazują, że akupunktura może wspierać równowagę hormonalną poprzez modulację osi hipotalamo-przysadka-jajniki. Rekomendujemy skonsultować się z lekarzem, jeśli podejrzewasz zaburzenia hormonalne.”
Jeśli organ uzna to za „dezinformację” — że sugeruje, że akupunktura „leczy” hormonalne problemy pacjentów — Rzecznik może:
- Wydać natychmiastowy zakaz publikowania tego tekstu i całej edukacyjnej zawartości.
- Nakładać grzywnę do 1 mln PLN.
- Zablokować domenę praktyki.
- Wpisać specjalistę do publicznego rejestru oszustów medycznych.
Wszystko, zanim zostanie uzyskane formalne stanowisko sądu. (Rzecznik Praw Pacjenta uzyskuje uprawnienia podobne do prokuratora.)
Tymczasem medycyna „ortodoksyjna”, wspierana polskimi podatkami, może bezpiecznie pisać o lekach bez podania wszystkich skutków ubocznych — bo są to produkty zatwierdzone przez urząd. Medycyna tradycyjna, mimo tysięcy lat historii i coraz więcej badań naukowych, nie ma tej „automatycznej” ochrony.
Kto jest przeciw i dlaczego?
- Polska Izba Zielarsko-Medyczna (~25 tys. sygnatariuszy petycji)
- Polska Organizacja Zdrowia, POZ (~17 tys. sygnatariuszy)
- Ordo Iuris — opinia prawna do Prezydenta wskazująca naruszenie art. 54 Konstytucji (wolność słowa) i art. 73 (wolność badań naukowych)
- Prof. Łukasz Łuczaj (etnobotanik, Uniwersytet Rzeszowski) — nazwał ustawę „prawem o cechach totalitarnych”
- Akupunkturzyści, naturoterapeuci, dietetycy, specjaliści zielarstwa — zawody mające oficjalne kody w klasyfikacji zawodów, ale nie mające jasnej ochrony ustawowej przed szerokimi interpretacjami „pseudomedycyny”
Kto popiera?
- Naczelna Rada Lekarska (argumentuje, że obecne narzędzia są niewystarczające)
- Rady pacjentów (poparcie z wtórnych źródeł)
- Rzecznik Praw Pacjenta (twierdzi, że nie ma narzędzi do walki z rzeczywistymi oszustami)
Międzynarodowy kontekst — dlaczego to ma znaczenie
- USA: Akupunktura refundowana przez wiele ubezpieczeń zdrowotnych; Medicare pokrywa leczenie bólu iglami
- Szwajcaria: Każdy obywatel może co miesiąc skorzystać z refundowanego zabiegu akupunktury
- Niemcy, Francja, Austria: Medycyna tradycyjna ma regulacje, ale nie — zarazem nie karze specjalistów za edukację pacjentów
- Polska: Ani grosza z NFZ, a teraz ustawa, która może karać za samo mówienie o metodzie, której naukowce podstawy pochodzą sprzed tysięcy lat
Czy problem to oszuści? Czy regulacja?
Nie sprzeciwiam się karaniu rzeczywistych oszustów — osoby bez kwalifikacji, które sprzedają „kuracje na raka” za ostatnie pieniądze pacjentów, już są nielegalne pod obecnym prawem (art. 37 Ustawy o Zawodach Lekarza i Lekarza Dentysty, art. 283 kodeksu karnego).
Sprzeciwiam się ustawie, która:
- Nie definiuje kluczowych pojęć — „aktualna wiedza medyczna”, „dezinformacja”, „usługa zdrowotna” (czy konsultacja dietetyczna to „usługa zdrowotna”? ustawa nie mówi)
- Daje jednemu urzędnikowi moc natychmiastowej kary bez udziału sądu
- Zagraża legalnie pracującym profesjonalistom, którzy mają oficjalne kwalifikacje, doświadczenie i badania wspierające ich metody
- Ingeruje w wolność mówienia i edukacji pacjentów o metodach z naukowymi uzasadnieniami
- Tworzy asymetrię: ortodoksyjna medycyna ma „automatyczną” ochronę (jako zatwierdzone przez regulacje prawne); medycyna tradycyjna — nie
Następne kroki — co może się stać
Prezydent Nawrocki ma 21 dni (do około 21 sierpnia 2026 r.). Może:
- Podpisać ustawę → wchodzi w życie po 3-miesięcznym vacatio legis
- Zawetować (zwrócić do Sejmu) → wymaga 3/5 większości Sejmu do przesłania; 3 lipca 2026 r. tylko 232 z 438 posłów głosowało za — weto mogłoby przejść
- Skierować do Trybunału Konstytucyjnego → opóźnia wdrożenie, wymaga rozprawy na temat konstytucyjności definicji
Moja pozycja jako terapeutki medycyny alternatywnej
Medycyna to odpowiedzialność. Nie mówię pacjentkom „rzuć chemię i chodź do mnie.” Mówię: „Przychodzisz do mnie wraz z opieką konwencjonalną. Akupunktura wspomaga, nie zastępuje.”
Ale ta edukacja — sama możliwość mówienia o tym, co robię, opierając się na 20 latach doświadczenia i naukowości — nie powinna być nielegalna.
Jeśli wierzycie:
- W prawo pacjenta do świadomego wyboru terapii
- W ochronę legalnie pracujących profesjonalistów
- W wolność mówienia na temat zdrowia i medycyny tradycyjnej
- W to, że różnorodność (w tym różne tradycje medyczne) wzmacnia rynek i pacjentów
…ta chwila ma znaczenie.
Prezydent powinien wiedzieć, że decyzja ta ma rzeczywiste konsekwencje dla osób takich jak ja — i dla Waszego dostępu do wyboru.
Podpisz weto: https://naturalnie-odporni.pl/weto/
Podziel się linkiem. Napisz do Prezydenta (kancelaria@prezydent.pl). Tym razem nie możemy być bierni.